czwartek, 29 października 2015

Slow blogging, slow bloger moje refleksje na temat blogowania...

Za ten post zabieram się już od kilku tygodni i nie mogę do końca zebrać myśli i znaleźć właściwych słów. Tyle się teraz dzieje w związku ze zmianami, które następują w moim życiu rodzinnym… wijemy sobie z moją kochaną familią nowe gniazdko i sporo z tym zamieszania:)
Nie wiem jak do tego doszło, ale tematy remontowe skłoniły mnie do refleksji nad życiem, tempem życia i blogowaniem. Składając jedno z drugim wyszło mi, że moją aspiracją jest bycie slow bloggerem - nie wiem czy takie pojęcie w ogóle istnieje:)


Zaczęło się trochę od tego, że na początku tego roku postanowiłam sobie (teraz to już do końca nie wiem po co?:)), być bardziej aktywną na blogu - częściej publikować posty, wyznaczać sobie swego rodzaju plany artykułów i wszystko usystematyzować - tak jak radzą to wszystkie poradniki dla blogerów. Ale takie plany powodują też tworzenie  sztucznych postów - tylko dlatego, że w harmonogramie jest napisane, że we wtorek muszę coś opublikować.  Po pewnym czasie przestało mi to odpowiadać, bo wydaje mi się to robieniem czegoś na siłę i mimo, że w statystykach się ruszyło to nie poprawiała mi to na dłuższą metę samopoczucia.
A gdy już zaczęłam mieć wyrzuty, że we wrześniu nie miałam czasu na zajmowanie się blogiem i każdego dnia dobijało mnie to coraz bardziej, to miarka się przelała. Po miesiącu przyszło rozwiązanie slow blogging:) Zgodnie z filozofią slow life - wszystko w swoim tempie:)
Niezmiernie odpowiada mi podejście slow i tak zamierzam przeprogramować moje życie. W 100% zgadzam się też z twierdzeniem przeczytanym w DESIGN ALIVE, że ludzka wydajność pod presją czasu jest skuteczna tylko do pewnego momentu, a potem następuje utrata kreatywności i zainteresowania.
Nie chcę też być uzależniona od bycia online zawsze i wszędzie, chce potrafić będąc na spacerze z rodzinką w lesie nie sprawdzać poczty lub najnowszych tweetów… Dlatego szukam swojej drogi i swojego sposobu na bloga;0
A tymczasem życzę Wam miłego wieczoru offline.
Monika

1 komentarz:

  1. Słusznie, nic na siłę :) Takie sztuczne prowadzenie bloga na dłuższą metę musi prowadzić do znużenia.

    OdpowiedzUsuń

Wystąpił błąd w tym gadżecie.